Z utęsknieniem czekałam, aż moje dziecię zacznie mówić "jebek". Już sobie wizualizowałam siebie samą, zwijającą się ze śmiechu w głębi duszy. Niestety, Kwiatek konsekwentnie odmawia mi tej rozrywki, chleb to w jego ustach "cheb". Ostatnio odmawia też spożywania chleba. W tyłku mu się poprzewracało, wiem, ciemne pieczywo, domowe, na zakwasie, z chrupiącą skórką - bajka. Znudził mu się najwyraźniej.
Stąd chęć odmiany.
Jedliśmy kiedyś ten chleb na indonezyjskim przyjęciu. Upiekła go znajoma, zasmakował nam bardzo. Patrząc na przepis, dochodzę do wniosku, że to w zasadzie ciasto bananowe. Chleb jest pulchny, smaczny, doskonały z masłem. Dla mnie za słodki, więc będę w przyszłości starała się znaleźć lepszy substytut dla cukru lub znacznie zmniejszyć jego ilość. W ogóle pozwoliłam sobie na tak mocno pocukrzoną ekstrawagancję w drodze wyjątku. Kwiat ma podawane jedzenie w wersji naturalnej, niesłodzonej i bardzo to sobie chwali :-)
Nie jest to najszybszy przepis, ale mimo wszystko nie zaliczyłabym go do czaso- ani pracochłonnych.
Polecam!
Przepis na dwa bochenki
(moje keksówki są bardzo długie, wyszły mi zatem dwa dość płaskie, ale duże chlebki)
Składniki
- filiżanka miękkiego masła lub margaryny (wybierać masło!) :-)
- 2 filiżanki cukru
- 4 jajka
- 1/4 łyżeczki soli
- 2 łyżeczki sody (użyłam prochu, dał radę)
- 4 filiżanki mąki
- 6 dużych, dojrzałych bananów (dających się rozdusić widelcem)
- 1 filiżanka drobno posiekanych orzechów pekan (opcjonalnie)
- aromat waniliowy (opcjonalnie)
Sposób przygotowania
Utrzeć cukier z masłem. Dodać jajko, po jednym, ucierać dokładnie po dodaniu każdego z nich. Zmieszać suche składniki, a następnie dodać do utartej wcześniej masy. Dodać papkę z bananów, aromat waniliowy, orzeszki.
Ciasto przelać do dwóch dobrze nasmarowanych tłuszczem foremek. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 165 stopni Celsjusza. Piec godzinę i 15 minut lub do czasu, gdy drewniany patyczek włożony w ciasto będzie suchy po wyjęciu.
Bon apetit!