Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łatwy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łatwy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 marca 2013

Muffinki z serem i szpinakiem

Pyszne, zdrowe jedzonko. Bardzo BLW, jesli ktoś w tym siedzi :-)
Przepis z książki "The baby-led weaning cookbook" Gill Rapley & Tracey Murkett.

Składniki na 10-12 muffinek:

  • olej lub masło do smażenia, dodatkowo tłuszcz do wysmarowania formy lub papierki do muffinek
  • połowa małej czerwonej cebuli (no cóż, ja preferuję zawsze jak największą cebulę i całą) ;)
  • 175g mąki (ja użyłam mąki ciemnej i ciężkiej)
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia (odrobinę wiecej do ciemnej mąki)
  • 1 łyżeczka pieprzu cayenne
  • 1 jajko
  • 110ml mleka (użyłam wody)
  • 125g startego żółtego sera
  • 75g świeżego szpinaku
  • sól - opcjonalnie, my pokusiliśmy się o czosnek, gałkę muszkatołową oraz zioła
Sposób przygotowania:
Piekarnik rozgrzać do 160 st. C, a tłuszcz rozgrzać na patelni. Cebulę posiekać i zeszklić, a następnie odsączyć i przełożyć do odpowiedniego naczynia.
Przesiać mąkę, dodać do niej proszek do pieczenia oraz pieprz i dobrze zamieszać. Jajko rozbić widelcem razem z mlekiem, a następnie wlać do mąki i połączyć wszystkie składniki.  Dodać ser i podarte liście szpinaku, delikatnie zamieszać całość.
Piec 15-20 minut. Gotowe muffinki są złociste, sprężyste i ani dorosły, ani dziecko im się nie oprze :-)

środa, 2 stycznia 2013

Majonez awaryjny

Majonez awaryjny, zwany także alioli, jest uroczym substytutem tej pysznej substancji, a najczęściej używany jest jako dip. 
Robi się go w minutę, co jest również wspaniałe :-)

Składniki:
- 1 jajko (tak, tak, całe)
- 1 filiżanka oleju (słonecznikowy smakowo komponuje się dobrze)
- 1 łyżeczka soli (najlepiej morskiej)
- 1 łyżeczka czosnku sproszkowanego lub 1 ząbek
- 1 łyżeczka soku z cytryny

Zmiksować, podać, zjeść. Jedyne, o czym należy pamiętać to to, by w pierwszej fazie miksowania, które potrwa w sumie kilkanaście sekund, przykryć żółtko mikserowym wiertełkiem. O, tak, jak jest to pokazane na filmie:



niedziela, 30 grudnia 2012

Francuskie ciasto czekoladowe

... czyli zakalec kontrolowany :-)

Składniki:
  • 4 jajka
  • 100ml cukru
  • 200g ciemnej czekolady
  • 200g masła
  • 100ml mąki
Sposób przygotowania:
Jajka ubić wraz z cukrem na biało. Czekoladę rozpuścić w rondelku z masłem (najlepiej w kąpieli wodnej), lekko wystudzić i dodać do jajek, po wymieszaniu wsypać mąkę i znowu wymieszać. Następnie przełożyć do niewielkiej tortownicy (np. 22cm) lub naczynia do tarty. Piec 30 minut w 150 stopniach, na dnie piekarnika można położyć żaroodporne naczynie z wodą. Ciasto ma wyraźnie oddzieloną skórkę i miąższ, charakteryzujący się sporą lepkością :-)

piątek, 23 listopada 2012

Potrawa na chłodne dni, czyli ciecierzyca inaczej

Ach, pyszności... 
Przepis na 4-5 osób lub dwa dni. Przepis dość szybki i wyjątkowo nieskomplikowany, o ile nie brać pod uwagę namaczania i gotowania ciecierzycy, na co mimo wszystko namawiam. Gotowa, z puszki, pomijając składniki odżywcze, to po prostu nie to smakowo.

Składniki:

  • 700g ugotowanej i odsączonej ciecierzycy
  • 3 średnie marchewki
  • 1 cebula
  • pół pora
  • 3cm świeżego imbiru
  • 5 ząbków czosnku
  • 3 łyżki stołowe curry
  • puszka mleka kokosowego
  • 2 puszki pomidorów (choć lepiej ze względów zdrowotnych kupowac pomidory w słoikach lub kartonikach, żeby nie miały kontaktu z metalem)
  • sól, pieprz
Sposób przygotowania:
Pokroić marchew, por, posiekać cebulę. Rozgrzać olej w dużym garnku lub na sporej patelni. Na rozgrzany olej wrzucić cebulę, por i marchew, przesmażyć chwilę, dołożyć ciecierzycę. Potrawa wymaga największego ognia przez 10 minut. Gdy całość smakowicie pyrka, trzemy imbir na małych oczkach tarki, przeciskamy czosnek przez praskę i dodajemy je wraz z curry, pamiętając jednocześnie o mieszaniu jedzonka. Po 10 minutach wlewamy mleko kokosowe i dodajemy pomidory. Solimy i pieprzymy.
Podajemy z ryżem.

Ja nie używam kostek rosołowych, ale w oryginalnym przepisie był i ten dodatek.

sobota, 22 września 2012

Plokkfiskur, czyli zadziwiająco smaczne danie z ryby

Zdjecie zdjęcia z mojej książki kucharskiej :-)
Plokkfiskur to tutejsze tradycyjne danie. Wywodzi się z dawnych czasów, gdy ryba była podstawowym daniem i gospodynie, zaradne kobiety Wikingów, musiały wymyslić sposób na to, by poradzić sobie z dużą ilością obiadowych resztek z rybą w roli głównej. Pomijam już to, jak bardzo musiały się biedaczki gimnastykować, wymyślając dania z takiej ilości ryb... Jeszcze do niedawna ryby jadało się przez 6 dni w tygodniu. W niedziele na stołach królowała jagnięcina, dla odmiany.
Wygląd potrawy jest, oględnie mówiąc kontrowersyjny, jako że jest to puree rybno - ziemniaczane z przyprawami, podawane na ciemnym, słodkawym chlebie. Za to smak... Polecam!
Jak dotąd poznałam dwa sposoby jej podania, przedstawię oba.

Składniki:
  • 500-600g gotowanej ryby o białym mięsie (łupacz, dorsz)
  • 500-600g gotowanych, obranych ziemniaków
  • cebula
  • 350ml mleka
  • 50g masła
  • 3 łyżeczki mąki
  • pieprz, sól
  • szczypiorek
Sposób przygotowania:
Rybę pozbawić ości i pokruszyć na drobne kawałki. Pokroić lub rozgnieść ziemniaki, drobno posiekać cebulę. Mleko mocno podgrzać w rondlu (nie gotować). Na patelni rozgrzać masło i zeszklić cebulę, podsypać mąką i dobrze zamieszać. Przesmażyć tak powstałą zasmażkę, a nastepnie stopniowo dodawać mleko, mieszając całość, podgotować przez ok. 5 minut. Dodać rybę i ziemniaki, a także sól i pieprz. Gotować na wolnym ogniu, aż całość dobrze sie połączy i rozgrzeje.

Potrawę podawać posypaną posiekanym szczypiorkiem, tubylcy jedzą ją na ciemnym chlebie z masłem. Myslę, że w Polsce chętnie zjadłabym ją na pumperniklu, albo ewentualnie na jakimś pysznym, razowym chlebie na zakwasie.

Sposób drugi tym różni sie od pierwszego, że do potrawy dodana jest jedna z ulubionych tu przypraw - curry - przemycona w sosie. Pasuje doskonale do białej ryby. Curry dodajemy do powstającego sosu na bazie zasmażki na cebuli i mleka, które możemy zastąpić wodą. Całość można przełożyć do naczynia żaroodpornego i zapiec ze startym żółtym serem na wierzchu.

Na koniec jeszcze kilka słów o tej z pozoru nieistotnej części opisywanego dania, a mianowicie chlebie. Nazywa sie on rúgbrauð. Tłumaczenie angielskie to thunder bread, na cześć istotnego efektu ubocznego spożycia tego ciemnego, zwartego chleba bez wyraźnie odznaczonej skórki. Jest on przygotowywany w niezwykle ciekawy sposób, a mianowicie gotowany w garnku. I teraz hit: garnek ten zakopuje sie w ciepłej ziemi, najlepiej w pobliżu jakiegoś gorącego źródła. Proste, prawda? "Ugotowanie" takiego chleba trwa około doby. Znajoma znajomej używa do jego zrobienia kartonu po mleku, dzięki czemu uzyskuje piękny, prostopadłościenny bochenek. A tu link do przepisu dla zainteresowanych: rúgbrauð.




środa, 29 sierpnia 2012

Jagły zapiekane z owocami

Prosty przepis zarówno obiadowo - kolacyjny, jak deserowy. jak kto woli :-)

Składniki:

  • 250g kaszy jaglanej
  • 4,5 szklanki mleka
  • szczypta soli
  • 2 łyżki masła 
  • 4-5 jabłek
  • łyżeczka cukru
  • cynamon
  • słoik musu jabłkowego - u mnie dżem morelowy
  • dodatkowo także dwa banany (moja wariacja)
Sposób przygotowania:
Kaszę jaglaną należy sparzyć wrzątkiem, następnie zalać mlekiem, dodać masło i sól oraz rozgotować (ok. 20 min.). W tym czasie obrać i pokroić w kostkę część jabłek, dwa pobawić gniazd nasiennych i pokroić w ćwiartki. W miseczce wymieszać mus lub inny kwaskowy dżem (morelowy spisał się znakomicie, dodając jeszcze wspaniały kolor) z cukrem oraz jabłkami pokrojonymi w kostkę. Kaszę wystudzić, a naczynie żaroodporne wysmarować tłuszczem. Warstwy kaszy przełożyć masą owocową (ja dodawałam też warstwę bananów pokrojonych w plastry), następnie przykryć całość poćwiartowanymi jabłkami i oprószyć cynamonem. Zapiekać 10 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
Zdania co do obecności bananów w tym prostym daniu są podzielone - ja uznałam pomysł za całkowicie nietrafiony, natomiast pomysłodawca zajadał się ze smakiem. 


Zdjęcie przy następnej konsumpcji :)

środa, 25 lipca 2012

Zapiekanka z porów z fetą


Bardzo przyjemne i smakowite danie.


Składniki:

  • 6 porów
  • 100ml oliwy z oliwek (nadającej się do smażenia)
  • koperek, 2 liście laurowe
  • 1/2 szklanki semoliny ( ew. krupczatki lub manny)
  • 3 jajka
  • 100g sera twardego, dojrzewającego
  • 200g fety
  • sól, pieprz, masło, bułka tarta
Sposób przygotowania:
Pory pokroić w talarki i szklić na oliwie ok. 5 minut. Na kolejne 10 minut wrzucić liście laurowe oraz koper, a następnie wyjąć je. Do porów na patelni dodać kaszkę, wymieszać. Delikatnie doprawić solą i pieprzem (sery nadadzą potrawie ostateczny, zdecydowany smak). Do masy dodać jajka i dokładnie wymieszać, po czym zdjąć patelnię z gazu. Dodać starty żółty ser. Na wierzch położyć fetę w kostkach.
Naczynie żaroodporne wysmarować masłem i oprószyć bułką tartą. Przełożyć do niego masę. Zapiekać 30 minut w 220 stopniach.

Moją wariacją, gdy mam jeszcze ziemniaki z poprzedniego obiadu, jest pokrojenie ich w grube plastry i przełożenie masą z porów. Mniam!


piątek, 20 lipca 2012

Buraczki mojej Babuni

Znam wielu, którzy nie lubią buraków i nikogo, kto oparłby się banalnie prostemu przepisowi mojej Babuni. Prosty zabieg czyni coś pysznego z potrawy znienawidzonej przez każdego przedszkolaka.

Składniki:
  • 6 średnich buraków
  • masło, oliwa, łyżka mąki
  • sól, cukier i kwasek cytrynowy
Sposób przyrządzenia:
Buraki ugotować, a następnie obrać ze skórki i zetrzeć na najgrubszych oczkach tarki. Masło i oliwę rozpuścić w garnku, dodać łyżkę mąki, przesmażyć. Wrzucić buraki, podlewać wodą i podgrzewać aż połączą się z zasmażką. Przyprawić solą, cukrem i kwaskiem cytrynowym. Buraczki te nie są mdłe - wyczuwalne są wszystkie trzy smaki, choć kwasowość jest najintensywniejsza.
Moje wspomnienie z domu rodzinnego to obiad składający się z ziemniaków, kotletów mielonych i podawanych na ciepło buraczków - coś wspaniałego :-)
Po ugotowaniu buraczków Babunia musiała nas odganiać od garnka, ponieważ nagle duża część domowników zaczynała się zajmować ich próbowaniem - czy aby na pewno są dobrze doprawione ;-)

poniedziałek, 16 lipca 2012

Czekoladowiec

To ciasto nigdy nie zawodzi. Bardzo czekoladowe, puszyste, a jednocześnie wilgotne. Polecam!


Składniki:
  • kostka masła
  • 2 szklanki cukru
  • 4 łyżki ciemnego kakao
  • 1/2 - 1/3 szklanki wody
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 6 jaj
  • 2 szklanki mąki
  • olejek arakowy/rumowy
Sposób przygotowania:
W garnku roztopić masło, następnie dodać cukier i rozpuścić go. Dodać kakao, wymieszać. Dolać wodę (całość zasyczy i połączy się w gęstą, lśniącą masę) i zagotować. Z masy odlać ok. 1/2 szklanki na polewę. Resztę ostudzić, starając się nie wyjeść wszystkiego łyżeczką, wszak to baza naszego ciasta! Zaręczam, że warto ćwiczyć silną wolę :-)
Gdy masa będzie letnia, ubić białka. W innym naczyniu połączyć mąkę z proszkiem i dokładnie wymieszać, po czym wsypać ją do garnka z masą, dodać żółtka. Połączyć ręcznie lub mikserem (ja robię to mikserem, dlatego zawsze wybieram wyższy garnek). Dodać białka i delikatnie wymieszać je z masą.
Do pieczenia używam tortownicy wysypanej kaszką manną, średnica w zasadzie obojętna. Zależy, jakie wysokie ciasto lubimy :-)
Piec w 180 st. C przez ok. 30-40 minut.
Po wystudzeniu ciasta lekko rozgrzać masę pozostawioną na polewę i posmarować nią wierzch ciasta.

PS. W idealnej wersji ciasto jest z wierzchu okrąglutkie. Niestety walczę z moim piekarnikiem już od trzech lat i dałam sobie spokój. Zatem mój czekoladowiec w tym domu ma formę wulkanu ze spływającą lawą z polewy - tematycznie, biorąc pod uwagę moje miejsce zamieszkania. Ciasto powinno mieć oczywiście równomierny kolor, ale był to Kwiatkowy debiut w pracy przy pomocy miksera :-) Bawił się doskonale, na koniec zamoczył całą łapkę w masie.

czwartek, 12 lipca 2012

Aladuszki

















Takie cuda wyprawiały moje współlokatorki z Anglii, dziewczyny z Rosji. Dobrze gotowały!
Aladuszki to pyszności, które przewyższają naleśniki pod wieloma względami:

  • są smaczniejsze
  • nieco zdrowsze ;-) (bo nie mleko, a kefir, no ale poza tym... hm)
  • superszybkie w przygotowaniu (jak na coś, co trzeba wymieszać, a następnie usmażyć)
  • po prostu mniam!
Składniki:
  • kefir
  • jajko
  • cukier, sól
  • mąka
Łączymy składniki tak, aby ciasto miało konsystencję kwaśnej śmietany. Smażymy, aż będą rumiane. Ja nie lubię się rozdrabniać i używam litra kefiru, niezjedzone aladuszki mrożę - nie tracą zbytnio na wartościach smakowych po odmrożeniu, są więc tym wdzięczniejszym towarem na stole. No i oczywiście smażę na dwie patelnie. Przy aladuszkowym tempie "dochodzenia" mam ręce pełne nalewania, przewracania i wykładanie na wielki talerz. I dobrze. 
Wszelkie wariacje z owocami wychodzą im również na dobre - na zdjęciu z jagodami. Pycha! Nawet bez tego aladuszki kuszą kwaskowym smakiem dzięki kefirowi, więc - uwaga! - można ich nieco pochłonąć.

czwartek, 10 maja 2012

Boskie, łatwe lody

Najłatwiejsze na świecie chyba, a do tego niskokaloryczne. I wyjątkowo smaczne, nawet gdy ktoś, jak ja, nie lubi składowych przepisu i z własnej woli ich nie je, ani tym bardziej nie kupuje.
Moja recenzja: w smaku bogate, sprawiają wrażenie "tłustych", a przynajmniej niezwykle treściwych. Ktoś mądry obliczył zawartość kalorii i jest ich ponoć (w takiej porcyjce jak z foremek lodowych z IKEA) ok 140.
Bardzo szybkie w przygotowaniu.

Składniki:
5-6 dojrzałych bananów
filiżanka nutelli
ciemne kakao do smaku
cynamon do smaku (opcjonalnie)

Sposób przygotowania:
Zblendować (ja musiałam dolać odrobinę płynu, bo banany nie były wystarczająco dojrzałe, jak na gust mojego blendera, wybrałam kilka łyżek śmietany), zamrozić, zjeść po kilku godzinach.

środa, 2 maja 2012

Krem z zielonego groszku

Zdecydowanie ostatnio przeżywam zauroczenie zupami w postaci kremowej. Ta jest tak banalnie prosta, że obok pomidorowej używam jej jako "zupy awaryjnej", ponieważ w najprostszej wersji wymaga niemal zerowego nakładu pracy.

Składniki:
0,5 kg łuskanego groszku*
4 cebule dymki
masło do smażenia
4-5 szklanek wywaru z warzyw lub zwierzęcia**
odrobina śmietany
sól, pieprz, koperek lub szczypiorek i tymianek lub estragon

Sposób przygotowania:
Cebulki zeszklić, dodać groszek i szklankę wywaru. Dusić na małym ogniu ok. 25 minut. Dodać śmietanę, zmiksować, wlać resztę wywaru. Choć ja z wygodnictwa zalewam groszek całym wywarem, w takiej ilości, by go przykryć, duszę i miksuję.

*Świeży groszek to u nas towar luksusowy i niezdobywalny. Puszkowy odpada, ale mrożony ujdzie.
**O ile ktoś jada zwierzynę. My z powodzeniem używamy wywaru warzywnego, a z braku takowego - wody.





poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Krem z pora vol. 2

Przepis Gesslerowej, a zupa pyszna, w założeniu jest to chłodnik. Na ciepło i z mniej procentową śmietaną też doskonała.

Składniki:
0,5 kg pora
kilka ziemniaków
woda po gotowaniu zielonych części porów z cukrem, solą i koprem
250ml śmietany 36%

Zeszklić białe części porów, pokrojone w piórka. Ostudzić. Na tym samym maśle podsmażyć ziemniaki - ja podsmażyłam ziemniaki surowe do lekkiego zrumienienia, by nabrały smaku, po czym ugotowałam je razem z zielonymi częściami porów (plus cukier, sól, koper). Połączyć wszystko, zmiksować ze śmietaną. Chodzić w lodówce.

Autorka przepisu nie na darmo chwali się, że zupa oszałamia.

środa, 18 kwietnia 2012

Chleb w godzinę

Zabrakło nam chleba i coś trzeba było z tym zrobić. Jak pisałam wcześniej, ten na zakwasie wychodzi mi ostatnio zakalcowaty, więc się na zakwas lekko obraziłam. Zresztą o braku chleba zorientowałam się wieczorem, ok. 18, a Stwór idzie spać koło 20.
Zatem szybki, awaryjny, rzekłabym przepis. Zawsze wychodzi. Wzięłam go stąd: LINK

Ale zrobiłam swoją własną wariację, o której napiszę na bieżąco.